Weszła do kuchni, gdzie powitał ją szeroki uśmiech Any - blondynki, która rzadko kiedy miewała zły nastrój. Była osobą wiecznie radosną, przez co zdarzało jej się denerwować innych ludzi. W tym Laylę, która czasami miewała jej dosyć. Mimo wszystko znały się od dzieciaka a brunetka była jedyną osobą, która chciała zadawać się z Aną. Panna Howard podeszła do czajnika, grzejąc sobie wodę. Nie odezwała się ani słowem, mimo że tak nakazywała kultura, a przede wszystkim blondynka, która rzuciła szybkie i wesołe "Co tam?" w jej stronę. Minęło sporo czasu, kiedy odpowiedziała. Stało się dopiero wtedy, kiedy wlała do kubka wrzątek, zalewając nią zmieloną kawę.
- Rzucił mnie. Ten idiota mnie rzucił. - Wycedziła tak, że Ana prawie w ogóle jej nie usłyszała. Mimo wszystko wiedziała, że ich związek mógł się nie udać z powodu odległości. Niby to tylko trzydzieści pięć mil, jednak ze względu na podobne charaktery było to dość ciężkie.
- Layla, nie wiem co mam Ci powiedzieć... - Zawsze była słaba w dawaniu rad, bo zazwyczaj było odwrotnie. To wszyscy pocieszali blondynkę. - Byliście fajną parą, oboje siebie warci.
- Nie musisz mnie pocieszać. - Powiedziała szybko Layla, odwracając się w stronę przyjaciółki. W jej oczach można było wyczytać gniew, a jednocześnie irytację i podstęp. A to wcale nie wróżyło dobrze. - Jadę na święta do domu. To sporo czasu, ale jeszcze do mnie wróci.
Laya i Sean byli parą od gimnazjum. Podobni do siebie z charakteru, przez co tworzyli mieszankę wybuchową. Kochali się, jednak gdy się kłócili, talerze były bite i wszystko dookoła fruwało. Tak samo jak w łóżku, przede wszystkim po wspomnianej kłótni. Uparci, zawsze stawiali na swoim, choć zdania mieli bardzo często różne. Dziewczyna chciała wyjechać, a ten wolał zostać w Westford. Tak się właśnie stało, jednak oboje mieli nadzieję, że związek przetrwa. Oboje się mylili. Już po tygodniu ten zerwał z nią, wysyłając krótką wiadomość.
- Ale pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć, okej? - Ana wolała się upewnić. Zawsze dawała dobre rady, chociaż te zazwyczaj nie nigdy nie były pomocne. Jednak Layla musiała udawać. Przecież przyjaciółka i tak miała niskie mniemanie o sobie. - I na Josha. Przyjdzie dzisiaj do nas, więc może razem się czegoś napijemy.
- Jasne, postaram się wrócić jak najwcześniej. - Odpowiedziała, zagryzając wargę. Kolejne kłamstwo. Nienawidziła chłopaka swojej najlepszej przyjaciółki. Był kimś, kogo chciałaby trzymać od siebie z daleka. Tworzyli wspólną parę dopiero tydzień, jednak Layla już zdążyła go poznać. I to prawie dogłębnie, w dosłownym znaczeniu tego słowa.
Rozmowę kwalifikacyjną dziewczyna umówioną miała na godzinę piętnastą, więc to całkiem dużo czasu żeby dobrze się do niej przygotować. Oczywiście nie zrobiła tego wcześniej, oprócz wydrukowania kilku ważnych papierków, bez których rozmowa ta byłaby nieważna. Bardzo dobrze wiedziała jak powinna wyglądać i jak się zachowywać, więc zdobycie tej pracy było czystą formalnością. Także dlatego, że jeszcze w Westford pracowała w jednym niewielkim barze. Interview trwał zaledwie pół godziny, jednak dla Layli dłużył się o jakieś dwie godziny. Tak jak przypuszczała, miała zacząć już jutro od godziny dziewiętnastej. Tak więc wieczory zajęte. Powrót do domu zajął jej kilka minut, ponieważ autobusy w tym mieście jeżdżą co chwilę, dlatego nie ma problemu z trafieniem tu w każde miejsce. Nie mogła doczekać się, kiedy powie dobrą wiadomość Anie, a przy okazji Joshowi, chociaż tego wolałaby uniknąć. Powoli weszła do mieszkania, widząc przed sobą pewną postać. Stał przed nią wysoki, bardzo dobrze zbudowany mężczyzna. Pierwsze co można było w nim zauważyć, to silnie zbudowana szczęka, a następnie pewny wzrok.
- Cześć! I jak rozmowa? - Najgorsze było to, że mężczyzna lubił ją, może czasami aż za bardzo.
- Dobrze, dzięki. Od jutra zaczynam. - Powiedziała, wypuszczając z ust powietrze. A to wszystko przez wysokie szpilki, które właśnie teraz zdejmowała, opierając się jedną ręką o ścianę. W tym momencie na szczęście do korytarzu wpadła średniego wzrostu blondynka, która wprost skakała, jednocześnie ściskając przyjaciółkę.
- Naprawdę?! O Boże, tak się cieszę! Chodź z nami do kuchni, musimy to uczcić!
I już po chwili w dłoniach Layli pojawiła się lampka białego wina, którego z Aną zawsze piły. Nadszedł najgorszy moment. Brunetka musiała opowiedzieć wszystko, co działo się przez najdłuższe półgodziny jej życia. W tym czasie z butelki zaczęło ulatniać się coraz więcej przeźroczystego płynu. Wieczór płynął w najlepszym towarzystwie, a dziewczyna nie zwracała już uwagi na towarzystwo, którego niekoniecznie pożądała. Po chwili można było usłyszeć znany dźwięk, czyli jedna z systemowych dzięków Nokii, którą posiadała Ana.
- Poczekajcie chwilę. Znajomy z uczelni przyszedł po notatki, muszę wyjść przed mieszkanie. - Powiedziała z uśmiechem, po czym sięgnęła po kilka zeszytów, a po chwili można było usłyszeć puste uderzenie zamykających się drzwi. Z pewnością zrobiła to za głośno.
Layla czuła, jak bąbelki powoli uderzają jej do głowy. Miała dobrą głowę, ale tylko do wódki. Kiedy piła wino, nie trzeba było jej zbyt dużo. Zauważyła, że mężczyzna obok niej zabiera od niej lampkę, żeby dolać jej tego magicznego płynu.
- Chcesz mnie upić, prawda? - Zapytała z uśmiechem, wyciągając dłoń po swoją własność, po czym przyłożyła ją do ust i wzięła niewielki łyk.
- Gdybym chciał to zrobić, już dawno byłabyś pijana. - Usłyszała odpowiedź Josha. Czemu teraz tak swobodnie mu się z nim rozmawiało? - Layla, dlaczego mnie nie lubisz? Robię coś nie tak?
Mówiąc to, zbliżył się do niej i odgarnął kosmyk ciemnych włosów, który zsunął się na jej nieskazitelną twarz. Czuła jego dotyk nie tylko na twarzy, ale także na biodrach i ramionach. Kurwa, nie jest dobrze. Przede wszystkim dlatego, że podobał jej się ten dotyk. Ten jakże zakazany dotyk mężczyzny, do którego czuje dziwny wstręt. Nie, nie może tak być. Layla odsunęła się kilka kroków, jednak sama nie mogła zliczyć ile ich zrobiła. Odstawiła lampkę, z której upiła całe wino. Kiedy to zrobiła?
- Jesteś idiotą. Po co do cholery jesteś z moją najlepszą przyjaciółką? - Można było usłyszeć, że język powoli jej się plącze. Jednak nie na tyle, żeby Josh nie mógł usłyszeć żadnych oszczerstw rzuconych w jego stronę. - A poza tym... I tak nigdy mi się nie podobałeś.
- Daj spokój. Bardzo dobrze wiesz, że możesz mieć każdego i wykorzystujesz to. Poza tym jesteś o wiele lepsza od Any. Pod względem wyglądu i charakteru.
Nie mogła dłużej słuchać tych głupich słów. Gotowało się w niej. Nie mogła dłużej być z nim w jednym pomieszczeniu. Nienawidziła go. Nienawidziła też siebie za to, że na początku jej się to podobało. Ale przecież tylko przez chwilę. Odwróciła się na pięcie, po czym wyszła z kuchni udając się wprost do swojego pokoju. Nie czekała na przyjaciółkę. Chciała po prostu zasnąć i jutro niczego nie pamiętać.
______________________________________
Och, wreszcie wzięłam się za pisanie. Plan ramowy pierwszego rozdziału miałam, ale nie miałam ani siły ani czasu na napisanie go. No ale jest. W sumie to mogę powiedzieć, że jestem z niego zadowolona. Jeśli z taką łatwością i precyzją napisałam go tak, jak niedługo napiszę maturę, to mogłabym być pewna że ją zdam, haha.
Bardzo pięknie opisałaś to na samym początku, wczułam się w rolę Layli... : )
OdpowiedzUsuńBardzo przykro mi z powodu tego, że zerwał z nią chłopak, ale nie wiem czy dobrze zrozumiałam ( jak nie to wybacz, wina pogody dzisiejszej ;/ ) , że jej były chłopak z jej przyjaciółką chodzi/kręci ? ; / Jak tak, to bym mu nogi z dupy powyrywała ; / i jestem ciekawa, o ile dobrze wnioskuję, tej rozmowy na drugi dzień ; / Mam nadzieję, że ułoży jej się wszystko ;)
Akurat z tym źle myślisz, bo to dwójka innych facetów :) Wszystko na pewno wyjaśni się w kolejnych rozdziałach. I dziękuję za miłe słowa :)
UsuńPięknie napisane, to po raz :D
OdpowiedzUsuńPo dwa znów można się przekonać ,że facet to świnia ^^ i ,że coś jednak kobiety pociąga do tych świń :p
Zacznę od zrzędzenia. Pomimo tego, że Twoje opowiadanie czyta się lekko, a co za tym idzie szybko, to na początku tego rozdziału szło mi to ślamazarnie. Nie wiem czemu, może dlatego, że pierwsze linijki przypomniały mi dręczące mnie niedawno lektury szkolne? Głównie te Sienkiewicza i jemu podobnych, którzy słyną z długaśnych opisów przyrody, które jedynie wydłużają lekturę. Ale to tylko taki jeden mały minus, bo później się rozkręca, co jest na ogromny plus! Tak samo jak bohaterowie. Mimo że głównej bohaterki charakter jeszcze nie jest mi zbyt dobrze znany, tak Josh i Ana wydają się być przejrzyści (nic w tym złego, przynajmniej czytelnik wie, czego się może po nich spodziewać - choć głównie to moje odczucie). Moim zdaniem Ana jest zbyt łatwowierna, ufa wszystkim i może dlatego nie ma zbyt wielu przyjaciół? Bo przejechała się już na niejednej znajomości? Tutaj mogę jedynie snuć domysły. Ale Josh... Szkoda mi Any. Przedstawiony przez Ciebie Josh wydaje się być typowym maczo, który nawet mając dziewczynę, nie powstrzyma się przed klejeniem się do innych lasek, w tym przypadku do najlepszej przyjaciółki. Wyczuwam tutaj pewien konflikt pomiędzy dziewczynami. Może Layla powie Anie prawdę o jej chłopaku, a ona nie uwierzy i będzie myślała, że przyjaciółka chce ją skłócić z Joshem, bo sama jest samotna? Ciekawi mnie to.
OdpowiedzUsuńCzekam na ciąg dalszy.
Dziękuję za komentarz i poinformuję Cię o kolejnych rozdziałach :)
Pozdrawiam.
Wszystkie opinie są ważne i wszystkie biorę do serca. Dlatego i za negatywne dziękuję i oczywiście zmienię to. Czasami po prostu lubię wdrążyć się w szczegóły :)
UsuńBardzo podoba mi się pierwszy rozdział. życzę weny :) i mam nadzieję że Layli dobrze się poukłada. Zapraszam do mnie http://historiataylor.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńjestem tu 1 raz i musze przyznac, ze stronka wygląda na całkiem fajną :D Mogłabys wpaś do mnie na bloga i skomentowac najnowszy, 4 rozdział mojego opowiadania? :D Plis, to dla mnie wazne ;) http://poweroffourelements.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńps jesli jestes potterhead to zapraszam na http://kronikizakrecenia.blogspot.com/ a directionerkom polecam http://justdreamabout1d.blogspot.com/